– Zrezygnowałaś z marzeń?! – no jak mogłaś…???
– Sama wiesz, dom, życie, codzienność, praca, nie ma czasu na marzenia…  życie robi się nagle inne…
– A tam inne…- to od nas zależy czy inne, albo nie inne…
– Niby tak, a jednak brakuje czasu na marzenia i wszystko zaczyna wydawać się inne…, zupełnie inne… , tzn. te stare, a  jak już się ma jakieś to nowe, to żeby kupić mieszkanie, albo nowy samochód, potem popsuje się lodówka to chce się lodówkę, potem urodzi się dziecko, to chce się najlepjej dla dziecka, potem coś się zmieni w pracy, to się chce nowej pracy. Z jednych marzeń się rezygnuje, inne nadchodzą… wiele z nich się nie spełnia, ale się  o nich zapomina i idzie się dalej…
– Rezygnujesz z marzeń?
– No pewne rzeczy przestają być aktualne…
– No ale chyba masz jakieś wielkie marzenie życiowe?
– Miałam – kiedyś – teraz przestały być aktualne…, więc po co? Trzeba wymyśleć sobie inne…

No i jak tak sobie wymyślamy te nowe to przestajemy się koncentrować na tych starych, na tych nowych jeszcze za bardzo nie zdążymy – wymyślamy sobie nowe rzeczy ponownie i brak jednoznaczej koncentracji na jednym celu powoduje, że nigdy nie dochodzimy do żadnego celu…

Bo żeby jakieś marzenie się spełniło to powinniśmy się na nim koncentrować – tego wymagają zasady universum i fizyki kwantowej.
Niestety – my przeskakujemy z kwiatka na kwiatek i tyle potem z tego mamy – tyle – czyli nic – ani jednego kwiatka, bo nie potrafimy na jednym zatrzymać się wystarczająco długo….

I idziemy tak do przodu bezwiednie – zamiast się zatrzymać i zastanowić dokąd zmierzamy.. Nie, nie zatrzymujemy się, by się zastanowić, bo sami sobie nie potrafimy zapalić czerwonego światła…