Kiedy choroba puka do naszych drzwi, wydaje nam się, że jedyną możliwością jest życie według wskazówek lekarza. Ale czy aby na pewno?

Wiesz jakiego widoku nie nienawidziłam od wielu lat? Po prostu go nie znosiłam, robiło mi się słabo na ten widok, chciało mi się zawsze wymiotować, krzyczeć, rozwalać, demolować, Czułam zawsze na ten widok obrzydzenie, jakiś nieład, zawsze mnie odrzucało. I obiecałam sobie, że u mnie nigdy tak nie będzie.
– Ale jaki widok?
Lekarstwa na stoliku nocnym: buteleczki, tubki, pudełeczka, maści, flakoniki. Normalnie odrzuca mnie, jak coś takiego widzę.
– No też coś, przecież takie lekarstwa zapisane są według wskazówek lekarza i ratują one życie. Skoro człowiek jest schorowany, to musi zażywać lekarstwa.
A dlaczego jest schorowany? Dlaczego nagle wszyscy są schorowani? Nikt już nie umiera ze starości. Każdy staruszek coś ma. Jakieś dziwne choroby, jakieś objawy, jedną, albo kilka etykietek.

A pomyśl, co by było, gdyby wszyscy, albo większość mogła być zdrowa? To nie tylko starsi są chorzy. Coraz więcej ludzi w średnim wieku jest chorych, coraz więcej ludzi młodych. Coraz więcej dzieci. Dlaczego? Coś musi być tego powodem, choroby nie biorą się z powietrza. I niby dlaczego wcześniej tych chorób nie było, a teraz nagle są one nagminne?
– Może były, tylko nikt o nich nie wiedział?

Były? Kiedy ja chodziłam do szkoły, nie miałam w szkole koleżanek, które miałyby alergię, cukrzycę, raka, adhd, anoreksję lub depresję. Nie było czegoś takiego jak jelitówka. Tylko stare konkretne choroby. Świnka, ospa, odra, różyczka. Grypa i angina.
Cukrzyca? To była choroba osób starych. Dzisiaj na cukrzycę chorują już pięciolatki.
Udar mózgu zdarzał się nadzwyczaj rzadko, dzisiaj już z udarem mózgu rodzą się dzieci.
Skąd to wszystko? Nie zastanawiałaś się kiedyś?
– Nie, nie jestem lekarzem.

Czy trzeba być lekarzem, żeby chcieć być zdrowym? Żeby chcieć, by inni też byli zdrowi? Żeby zastanowić się skąd się biorą choroby? Żeby szukać możliwości czucia się lepiej, rozwiązań, źródeł przyczyny? Skoro choroby pojawiła się w nas, to musi być tego jakaś przyczyna.
– Geny.

Jakie geny? Epigenetyka mówi, że to, co jest zapisane w genach, można zmienić. I że niekoniecznie wszystko musi być w tych genach zapisane. Dlaczego na niedoczynność tarczycy chorują kobiety, które nigdy w rodzinie tej niedoczynności nie miały? Na raka chorują osoby, których rodzice nie wiedzieli, co to jest rak. My mamy wpływ na nasze geny, możemy zmienić to, co jest w nich zapisane. Dlaczego więc tego nie zmieniamy?

– Mamy wpływ? To niemożliwe. No i jak mamy to niby zmienić?
– Rozwijając się, ucząc się na temat własnego ciała, szukając możliwości. A nie tylko czekając, aż ktoś inny za nas to załatwi. I że jak nam coś zacznie dolegać, to dostaniemy cudowny lek, który zażywając według wskazówek lekarza cudownie nas uzdrowi. Leki nie uzdrawiają. Leki przedłużają tylko naszą egzystencję.

A życie jest takie piękne, szkoda marnować je na chorobach.

Czy życie według wskazówek lekarza jest zdrowe?

Kiedy popsuje ci się samochód nie wlewasz w niego jakieś cudownej cieczy, która pozwoli mu ruszyć, tylko mechanik szuka przyczyny problemu, którą potem eliminuje.
Dlaczego nie szukamy przyczyny chorób, tylko wciąż jak je złagodzić, jak z nich wyjść przez wrzucanie w siebie chemii w postaci białych, czy też różowych niewinnych pigułek, które jednocześnie psują nam inne narządy wewnętrzne? Przecież to jest totalna farsa!

– Ciało ludzkie jest bardziej skomplikowane niż samochód.
Oczywiście, ale jednocześnie nie wierzę, że to skomplikowane, a jednocześnie wspaniałe ciało, które z dwóch malutkich kruszynek: jajeczka i plemnika jest w stanie stworzyć człowieka: myślącego i funkcjonującego, nie miałoby możliwości samouzdrawiania.
Z tym, że tak jak w samochodzie, tak jak w przyrodzie potrzebne mu jest dobre paliwo. Samochód nie ruszy, jeśli nie zapodasz mu dobrego paliwa. Rośliny nie urosną dorodne, jeśli nie dostaną dobrego nawozu. Ludzie nie będą zdrowi, jeśli nie otrzyma wartościowego pożywienia.

– Przecież jemy wartościowo.
– Tak? Jesteś tego pewna? A co jest wartościowym pożywieniem?