… obrastasz w nowe warstwy przez całe swoje życie i jesteś coraz dalej i dalej od swojego zarodka – od swojego prawdziwego ja….
Rośniesz w nowe doświadczenia, nauki, zasady…, przyjmujesz nowe nawyki, przyzwyczajenia – niekoniecznie ci potrzebne…, zbierasz wartości i moralności – nakładasz na swoje barki – rośnie ci wypchany garb – jak cebuli…
.. robisz się z czasem pękata i niezgrabna, ledwie się możesz ruszać z nadmiaru doświadczeń i wzorów zachowań – może łatwiej ci się pokulać.., ale nie zdejmujesz z siebie żadnej warstwy, bo przecież dobrze mieć doświadczenia, dobrze mieć z sobą wartości – dobre czy złe…, bo inaczej przestaniesz być sobą…

 

jesteś jak cebula

 

A kim ty naprawdę jesteś? Kim byłaś kiedy przyszłaś na świat? Kim chciałaś być kiedy będziesz duża? Kim postanowiłaś być? Kim i jaką postanowiłaś być? I postanowiłaś to ty sama, twoi rodzice, a może jak to zywkle bywa, że to życie zadecydowało?

A czym jest to życie? Wyborami innych – nie naszymi, łatwizną i najmniejszą linią oporu… – warstwami cebuli, w którą obrastamy i nie mamy siły się z niej obrać, bo nie będziemy wtedy sobą…

A pod tą warstwą trwa nadal ten zielony, świeży zalążek pełen radości życia i marzeń…
Pod tą warstwą jeteś ty, która nigdy nie paliła, która nigdy nie lawirowała, która nigdy nie krzyczała na swoje dzieci, która nigdy nie kłóciła się z mężem …..
Pod tą warstwą jesteś dawna ty – świeża i uśmiechnięta, zadowolona z życia i pełna optymizmu…
Pod tą warstwą istniejesz nadal ty, która zawojuje świat, będzie mieć najpiekniejszy duży dom, portfel wypchany pieniędzmi do granic możliwości, najukochańszą pracę na świecie i najwspaniałszego, najukochańszego męża…
Pod tą wartwą jesteś ty – ty – nie cebula – więc dlaczego?

Więc dlaczego nadal jesteś grubą, niezgrabną, nawarstwioną cebulą z tendencją do wywoływania łez a nie uśmiechu….?