• Bagno w pracy
    Codzienność,  Zagubienie

    Siedziała w swoim bagnie, marnowała sobie życie…

    Jak to wyszło, że wpakowała się w to podłe zatrudnienie? Właściwie to na początku była zadowolona. Czysta praca od ósmej do szestanstej trzydzieści. Wyłączyć komputer, nie zabierać pracy do domu i mieć święty spokój. A jednak z czasem ten święty spokój zacząl ziać nudą i monotonią. Zauważyła, że możliwości rozwoju i awansu w firmie były równe zeru, zresztą asortyment, z którym firma pracowała właściwie nigdy jej się nie podobał – był nudny, bezpłciowy, nieinteresujący dla niej. Dni pracy stały się monotonne, odpowiedzi na pytania klientów znała zanim ci zdążyli je zadać. Nie uczyła się niczego nowego, brakowało wyzwań, które mogła podjąć, nowych, interesujacych zadań w pracy. A przede wszystkim nikt…

  • Codzienność,  Rodzicielstwo

    Kolejny wybryk nastolatki

    Aż sama się zdziwiła, że zachowała zimną krew. Najpierw wpadla w panike: pogotowie, lekarz, szpital – nienawidziła szpitali, nienawidziła pogotowia. Nienawidziła jeździć do szpitali, szukać parkingu, płacić za parking, szukać oddziału, płacić za wizytę i czekać, i czekać, i czekać. Tłumaczyć dlaczego i po co, i czekać. Nienawidziła szpitali – dlatego sama trzymała się zdrowa. Nie potraktowała tego jako próbę samobójstwa, ale raczej za kolejny punkt w wybrykach nastolatki. To też widocznie było na jej liście, to też trzeba było zaliczyć. W tym punkcie, w tym momencie szukała szybko możliwości, żeby ktoś to rozwiązał za nią, albo może to sen, może tak naprawdę nigdy się to nie stało. Obudź się,…

  • Dzien który zmienił życie
    Codzienność,  Wybaczanie

    Bo mama mnie nie kochała*część 4

    Przeczytaj porzednią część by wiedzieć o co chodzi TUTAJ ‎- Co się wtedy stało? – Nie pamiętam, jakiś rolnik widział mnie biegnącą przez pole – upadłam w błoto, uderzyłam w gruzdę, straciłam przytomność, skręciłam nogę i złamałam nadgarstek. Zawiózł mnie traktorem do szpitala. Przez dwa dni nic nie mówiłam. Nienawidziłam jej, że zniszczyła mi życie… – Było ci przykro… – Przykro? Byłam wściekła! Tak wściekła, że nie mogłam mówić. Oskarżałam ją za to, co się stało. Za to, że nie mogłam być normalna w szkole, że nie miałam normalnego domu, tylko mieszkałam w instytucji, że byłam popychana w szkole, że nie otrzymałam od niej miłości, że nigdy mnie nie przytuliła….…

  • czarnosc
    Codzienność,  Zagubienie

    Bo mama mnie nie kochała*część 3

    Przeczytaj poprzedni odcinek, żeby wiedzieć o co chodzi. Jest TUTAJ ______________________________________ Czy można przeczytać książkę jednym tchem? Tak na wdechu? Dojechać do końcowego przystanku nie zauważywszy, że przegapiło się własny? Usiąść na schodach przed domem i czytać aż do zmierzchu tylko dlatego, że nie miało się wolnej ręki, żeby otworzyć drzwi? A potem siedzieć w domu i czytać, i czytać nie zwracając uwagi na mijający czas…, chłonąć słowa – bolesne, i gnieść w duszy ból razem z bohaterką…? Dlaczego? By odnaleźć tam odrobinę siebie? Może. Ale tak naprawdę to nie odnajdywała…, choć chciała – dla potwierdzenia własnej marności – nie mogła, tam jej nie było – inaczej okłamałaby się jeszcze…

  • trwanie w mgle
    Codzienność,  Zagubienie

    Bo mama mnie nie kochała*część 2

    Przeczytaj część pierwszą TUTAJ, by zrozumieć historię. _______________________________________ Musiała przeprosić… Czuła taką potrzebę, wręcz pożądanie. Inaczej nie da jej ta myśl spokoju. Stała przed drzwiami pisarki i przygotowywała się do naciśnięcia dzwonka. Przygotowywała się, bo był to cały proces, przez który musiała przejść, który chciała przejść a jednak obawiała się nieznanych konsekwensji… Jeśli naciśnie na dzwonek to, albo będzie miała okazję przeprosić i przeprosiny zostaną przyjęte w pozytywny sposób, albo zostanie zbeszczeszczona, że zakłóca czas głupotami. Jeśli nie naciśnie dzwonka to będzie miała nieczyste sumienie, że tak źle myślała o swojej sąsiadce. Ale właściwie to nikt o tym się nie dowie…. , bo nikomu nie mówiła, co myślała więc nikt jej…

  • Przeszłość
    Codzienność

    Bo mama mnie nie kochała…

    I dlatego dzisiaj mi nic w życiu nie wychodzi…. Patrzyła na siebie w lustro – gruba okularnica ze zniszczoną, szarą,  zmęczoną twarzą… Za nią nieudane małżeństwo, poronienia, przeprowadzki, zmiany pracy… – zmarnowane życie… Nigdy nic jej się nie udawało – więc po co żyć skoro życie było w cztery litery…? To tylko szarpanina, strach, stres, szarość, walka, monotonia… Wyjrzała przez okno…. Po drugiej stronie ulicy śliczna brunetka w znowu nowym sztucznym futerku wsiadała do błyszczącego nowością samochodu. Włosy miała piękne, długie, twarz jasną, zdrową a uśmiechnięte usta szczebiotały coś szybciutko do telefonu. Na tylne siedzenie rzuciła zgrabnie torebkę – to musiała być jej kolejna nowa torebka – i wciskajac się…

  • Codzienność

    Obsesja pożądania…

    Stała i patrzyła się jak wół na malowane wrota. Nigdy, ale to przenigdy ciuch nie zrobił na niej tak szalonego wrażenia jak teraz. No może jeden raz – ale to było bardzo dawno temu…. Szczęka wisiała jej bardzo nisko, oczy się śmiały a serce radowało. Nie była uzależniona ani od mody, ani od ciuchów, ale tym razem to było to! Czerwona skórzana marynarka powaliła ją na kolana. Czerwony był jej ukochanym kolorem i ta marynarka mogła być kropką nad i. Fason był rewelacyjny – taki klasyczno-nudny jaki kochała… Podeszła ostrożnie do wieszaków: 34, 36, 40, 42, 44 Jeszcze raz:  34, 36, 40, 42, 44 Nie ma jej rozmiaru! Zaczęła rozglądać…

  • Codzienność,  Zagubienie

    Chandra czy depresja?

    Nienawidziła chodzenia do lekarza. Czekania w zatłoczonej poczekalni, wdychania bakterii wydzielanych przez innych. Dlatego chodziła tam jak już musiała. Teraz stwierdziła, że musi. Od kilku miesięcy była potwornie zmęczona, ledwo powłóczyła nogami, zmuszała się do jakiegokolwiek najmniejszego ruchu, a poranne wstawanie z łóżka było dla niej gehenną i nie lada wyczynem. Rano budziła się jeszcze bardziej zmęczona niż kładła się spać dnia powszedniego, całe ciało bolało, głowa pękała. Zmuszała sią do wykonywania codziennych czynności, bo przecież była matką, żoną i pracownikiem. Ale nie cieszyło jej nic, absolutnie nic. Chodzenie do pracy było nielada wyczynem, domowe zajęcia koszmarem ale uśmiech przykleiła sobie do twarzy, by nie musieć spowiadać się domownikom z…

  • zmarnowanie zycia
    Codzienność,  Zagubienie

    Jak świadomie marnujemy swoje życie.

    Piątek, kochany piąteczek. Na ten dzień czekała bardzo długo. Już w poprzednim tygodniu zaplanowała, że zasłużyła na wcześniejsze wyjście z pracy. W końcu narobiła się nieźle przez ostatnie tygodnie będąc bardzo efektywną. Oczywiście powiadomiła wszystkich w miejscu pracy, że zamierzała urwać się wcześniej tego dnia,  by nie było potem, że przecież nie wiedzieli…. Rozplanowała sobie dokładnie co zrobi a co odpuści sobie tego dnia, uporządkowała wszysko, żeby zdążyć do 14.00 kiedy to  planowała iść do domu. – Jedziecie gdzieś, że chcesz iść wcześniej? -Nie, po prostu chcę mieć dłuższy weekend. Jestem bardzo zmęczona, czuję że potrzebuję odpoczynku. Ostatnio miałam strasznie dużo pracy. – Acha.. – jednak odpowiedzią był raczej pytający…

  • codzienność życia
    Codzienność

    I to jest twoje życie???

    Budzisz się pewnego ranka i nie wiesz  gdzie jesteś… Zdażyło ci się to kiedyś? A jak już zaczniesz powoli uświadamiać sobie gdzie jesteś i kim jesteś ogarnia cie żal i rozczarowanie… To jest moje życie? Nie tak miało ono wyglądać, nie takim chciałam je mieć… Miałaś mieć bogate, zdrowe, szczęśliwe życie, w szczęśliwym związku, miałaś mieć piękny dom, dobry samochód, piękną figurę, wspaniałą garderobą , cudowny ogród i zdrowe dzieci. A tutaj dzieci przychodzą z przedszkola przeziębione i osmarkane, samochód znów trzeba oddać do naprawy, bo coś w nim gruchocze, twój dom to M2 na 40 metrach kwadratowych, a ogród to skrzynka z pietruszką na maluśkim balkonie. Na związek co…