Dlaczego kowal

Lekcja j. polskiego, w ogólniaku. Przerabiana jest kolejna lektura obowiązkowa, kolejny wiersz, nowela.

Pani profesor, która tak naprawdę ma tylko magistra pyta co autor miał na myśli pisząc te słowa? W klasie cisza – wszyscy doskonale znają to pytanie zadawane przy każdej lekturze. Na usta pcha się odpowiedź: najlepiej zapytać autora. Ale ten nie żyje już od kilkudziesięciu lat… Poza tym taka odpowiedź oznaczałaby ocenę niedostateczną u „pani profesor” i „spalenie się” u niej na ręsztę dni w ogólniaku.

Niektórym osobom zależało na trochę lepszych ocenach – wtedy trzeba było umieć czytać w myślach już dawno zmarłych autorów, albo chociaż pani nauczycielki, która oczekiwała takiej a nie innej odpowiedzi.

„No właśnie, autor che nam tutaj przekazać, że nie jesteśmy kowalami swojego losu…”

Skoro tak mądry człowiek jak ten pisarz/poeta, który był tak wielki iż pamięta się o nim po tylu latach tak mówi, to widocznie ma rację… Wszyscy tutaj w tych ławkach – skąd mogli wiedzieć jak było – przyszli tutaj by się nauczyć – np. że nie są kowalami swoich losów…

I oto się nauczyliśmy…

W głebi mojej podświadomości zagnieździło się głębokie przekonanie, że nie byłam kowalem mojego życia, że robienie czegokolwiek było tylko szarpaniem się, a próby realizacji marzeń doprowadzą tylko do walki z wiatrakami…

Ja, ty,  Adam, albo inny Adam, albo Matylda, albo Ewa zdali maturę na piątkach z przekonaniem, że i tak nie byli kowalami własnego losu. Potem zdaliśmy na studia, albo też nie, dostaliśmy pracę i wszystko jakoś się potoczyło.

Ale gdyby wtedy – na mojej, twojej lekcji języka polskiego oszukana pani profesor wbrew temu, co jakiś tam autor nie mający z naszym życiem nic wspólnego podsumowała, że tak, on sobie tak napisał, bo był załamany i nieszczęśliwy, albo leniwy, ale tak naprawdę to tylko my jesteśmy kowalami własnego losu – w każdym centymetrze, w każdej minucie, w każdym ruchu, w każdej myśli i w każdym postanowieniu – to życie moje, twoje, Adama, Ewy i Matyldy wyglądałoby zupełnie inaczej…

Dlatego proszę każdego, kto trafi na tę stronę i przeczyta ten tekst zapamiętał, że jest kowalem swojego losu. Silnym, muskularnym kowalem, który nie mięśniami, ale swoją potęgą umysłu potrafi przemienić najtwardszy kawałek żelaza w zrealizowane marzenia.

Bo marzenia, są po to, by je realizować, a nie tylko mieć.

  • http://www.damurek.blogspot.com Danka M.

    Do mnie dopiero niedawno dotarło, że mój los w moich rękach …..
    Chociaż marny ze mnie kowal bo to i młot z ręki czasem wypadnie to kowadło się gdzieś zapodzieje kuję ten swój los … nie powiem, że na nowo ale kuję z uporem …..
    Pożyjemy, zobaczymy co z tego ,,kucia mojego,, wyniknie ….. może pozostanie ten sam odgrzany wyrób a może …… pożyjemy zobaczymy.
    Pozdrawiam
    Miłego poniedziałku życzę
    Danka

    Ps.Marzenia się spełniają ….. szkoda, że nie te najskrytsze no ale ja nie idę ,,po trupach,, ….. cierpliwie poczekam w marzeniach …. a może jednak ……. :)

    • Iwona

      Danusiu – lepiej późno, niż wcale:) Wierz w to, że jesteś dobrym kowalem, istnieje w nas niesamowita potęga, która daje siłę kuć najwspanialsze rzeczy z najtwardszego żelaza, ale tego też musimy się nauczyć. Samo nic nie przychodzi… Tak jak i marzeniom trzeba pomóc w spełnieniu się…
      Także – wszystko w naszych rękach:)

  • beata

    przeczytałam w momencie trudnym w moim zyciu ,gdyz kuje i zwyczajnie nic mi nie wychodzi, tak naprawde nie wiem jak kuć aby bylo dobrze , uswiadomiłam sobie po przecytaniu Twijej strony ze nikt nie przezyje za mnie mego zycia ,aczkolwiek pomoc moze w kuciu ,ale to zycie jest naprawde twarde i nie wiadomo z ktorej strony kuc pozdrawiam beata

    • Iwona

      Beatko, problem jest w tym, ze nikt nigdy nie nauczyl nas jak kuc i dlatego nie potrafimy zyc pelnia zycia. Ale nic straconego, wszystkiego mozna sie nauczyc. Zostan tutaj z nami na tej stronie, porady nadejda. Nawet nie zuwazysz jak twoje zycie zmieni sie na lepsze, latwiejsze i lzejsze:)

  • Beata

    Wiesz co długo człowiek myśli, że musi, że trzeba, że należy, że powinien itd itp… Wtedy nie jest się kowalem swojego życia, tylko inni kują ten nasz los. A tak naprawdę to jedyne co powinniśmy to wziąć ten młot do ręki i kuć nasz los, nasze życie bo nikt inny tego za nas nie uczyni… a dlaczego? a dlatego, że to jest nasze życie i tylko my wiemy gdzie kuć i jak mocno i czym kuć!!!
    Ale to jest trudna decyzja… bo gdy ją podejmiemy to okaże się, że biorąc młot do ręki zaczynamy być odpowiedzialni SAMI za nasze życie, odtąd nie da się zrzucić odpowiedzialności na dzieci rodziców nauczyciela itd… bo to my jesteśmy kowalami naszego życia!!!
    Ale i tak WARTO KUĆ SWOJE ZYCIE SAMEMU bo tylko wtedy możemy być szczęśliwi