droga wyboru
Codzienność,  Zagubienie

Żeby stał się ten cud?

Kolejny dzień – taki sam, jak inne.

Po pierwsze nie chciała by kończyła się noc, po drugie, kiedy już zadzwonił budzik dałaby wszystko by czas się zatrzymał. Po trzecie – wsłuchiwała się dokładnie w swoje ciało czy może jest chora i będzie miała usprawiedliwienie, żeby pozostać w domu. Albo może wybuchła jakaś epidemia i nie wolno wychodzić z domu, albo było trzęsięnie ziemi, które zniszczyło jej miejsce pracy, a może jakaś inna katastrofa? Trzeba koniecznie wejść na Internet i sprawdzić wiadomości.

Nie mogła powiedzieć, że czuła się wyśmienicie, ale jak każdego ranka zdawała sobie sprawę, że nie może zostać w łóżku tylko po to, by użalać się nad sobą. Dlaczego nie mogła? Dlatego, że wiedziała, że to nic nie zmieni.

Żadna katastrofa ani tego  typu sprawa także nie miała miejsca więc trzeba było podreptać do pracy.

A może jak wyjdzie dzisiaj do ludzi, to właśnie dzisiaj stanie się ten cud? Stanie się ten cud, na który czekała? Spotka właściwego człowieka, który zaproponuje jej właściwą pracę, we właściwym miejscu, za właściwe pieniądze?

Miała takie złudne nadzieje – oszukiwała się tylko po to, by zwlec się z łóżka i pójść do pracy. Oprócz tego mimo wszystko była odpowiedzialna – nie, wcale już nie lojalna wobec firmy. Szła tam dla klientów, wobec nich była lojalna – to od nich słyszała podziękowania i dobre słowa, szła tam dla nich, dla nikogo innego. Bo przecież nie dla siebie. Czy jednak aby na pewno?

Tak, bo nie szła tam, by spotkać swoich współpracowników – owszem było kilku, których ceniła, z którymi miło spędzała czas, ale i tak większość czasu spędzała za biurkiem na rozmowach telefonicznych i segregowaniu informacji z papierów. Niektórzy klienci byli fantastyczni i zawsze radowało jej się serce kiedy dzwonili, ale wielu było męczących, albo wręcz byli tak zwanymi wampirami energetycznymi, którzy pożerali jej energię…

Wśród nich na pewno nie znajdzie człowieka, który zaproponuje jej pracę – zresztą dzwonili ci po fachu – a ten fach nie podwyższał w niej poziomu adrenaliny i nie chciała w nim pracować.

Czego więc chciała?
Czy wiedziała?
Nie chciała chodzić już do tej pracy…
No właśnie – wiedziała czego nie chciała, ale nie wiedziała czego chciała..
Spokoju… – to przecież zbyt ogólne…
Żeby stał się cud? Cudów nie było, zresztą nawet nie wiedziała jaki cud miałby to być, gdyby był…
Chciała nowej pracy… – czy aby na pewno?
Przecież nie chciała nowego szefa…
Chciała mieć własną firmę… – może…

No tak.
Nie wystarczy wiedzieć, czegos się nie che – a zazwyczaj na tym właśnie się koncentrujemy.
Nie dojdziemy dokądś jeśli nie wiemy dokąd chcemy iść.
Co prawda wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale po co jechać z Warszawy do Krakowa przez Gdańsk – jak można wybrać prostszą drogę:)

Wyznaczyła sobie zadanie: postanowi czego tak naprawdę chciała….
I dokąd miała prowadzić jej droga….

Facebook Comments

2 komentarze

    • Iwona

      Iwona

      Pomyśl, czy aby na pewno nie da się ich przeskoczyć? Może w takim razie obejść? Może ograniczamy się tylko do jednej możliwożci rozwiązania – przeskoczenia kłody? Jakkolwiek możemy poszukać innych możliwości roziązania, których może akurat dzisiaj nie widzmy, ale one są. Spróbujmy spojrzeć na to spod innego kąta…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *