• Łódka życia
    Codzienność,  Zagubienie

    Zły dzień – i po co?

    Ktoś na ulicy zapalił samochód i nie zgasił.. Taksówka? Nie. Brum, brum… – czy nie mogą wyłączyń tego silnika? Spojrzała na sufit na zegarek: 2:53 – pięknie  – pomyślała – co dopiero udało jej się położyć i już budzą… Przewróciła się na drugi bok, ale poduszka ułożyła się źle i musiała się poprawić, może spowrotem na poprzedni bok? Nie, z tej strony za głośno jak na tę porę nocy oddychała jej połowica… Może na plecach? Dlaczego to łóżko jest dzisiaj takie niewygodne…?! Może z ręką pod głową? Albo ze zgiętymi kolanami? Zwinąć się w kłębek? No wyłącz ten cholerny silnik! Odjechał, co z tego – nie mogła zasnąć… 3:45. Już…

  • Bagno w pracy
    Codzienność,  Zagubienie

    Siedziała w swoim bagnie, marnowała sobie życie…

    Jak to wyszło, że wpakowała się w to podłe zatrudnienie? Właściwie to na początku była zadowolona. Czysta praca od ósmej do szestanstej trzydzieści. Wyłączyć komputer, nie zabierać pracy do domu i mieć święty spokój. A jednak z czasem ten święty spokój zacząl ziać nudą i monotonią. Zauważyła, że możliwości rozwoju i awansu w firmie były równe zeru, zresztą asortyment, z którym firma pracowała właściwie nigdy jej się nie podobał – był nudny, bezpłciowy, nieinteresujący dla niej. Dni pracy stały się monotonne, odpowiedzi na pytania klientów znała zanim ci zdążyli je zadać. Nie uczyła się niczego nowego, brakowało wyzwań, które mogła podjąć, nowych, interesujacych zadań w pracy. A przede wszystkim nikt…

  • Codzienność,  Rodzicielstwo

    Kolejny wybryk nastolatki

    Aż sama się zdziwiła, że zachowała zimną krew. Najpierw wpadla w panike: pogotowie, lekarz, szpital – nienawidziła szpitali, nienawidziła pogotowia. Nienawidziła jeździć do szpitali, szukać parkingu, płacić za parking, szukać oddziału, płacić za wizytę i czekać, i czekać, i czekać. Tłumaczyć dlaczego i po co, i czekać. Nienawidziła szpitali – dlatego sama trzymała się zdrowa. Nie potraktowała tego jako próbę samobójstwa, ale raczej za kolejny punkt w wybrykach nastolatki. To też widocznie było na jej liście, to też trzeba było zaliczyć. W tym punkcie, w tym momencie szukała szybko możliwości, żeby ktoś to rozwiązał za nią, albo może to sen, może tak naprawdę nigdy się to nie stało. Obudź się,…

  • zmarnowanie zycia
    Codzienność,  Zagubienie

    Jak świadomie marnujemy swoje życie.

    Piątek, kochany piąteczek. Na ten dzień czekała bardzo długo. Już w poprzednim tygodniu zaplanowała, że zasłużyła na wcześniejsze wyjście z pracy. W końcu narobiła się nieźle przez ostatnie tygodnie będąc bardzo efektywną. Oczywiście powiadomiła wszystkich w miejscu pracy, że zamierzała urwać się wcześniej tego dnia,  by nie było potem, że przecież nie wiedzieli…. Rozplanowała sobie dokładnie co zrobi a co odpuści sobie tego dnia, uporządkowała wszysko, żeby zdążyć do 14.00 kiedy to  planowała iść do domu. – Jedziecie gdzieś, że chcesz iść wcześniej? -Nie, po prostu chcę mieć dłuższy weekend. Jestem bardzo zmęczona, czuję że potrzebuję odpoczynku. Ostatnio miałam strasznie dużo pracy. – Acha.. – jednak odpowiedzią był raczej pytający…

  • syzyf
    Codzienność

    Jak przestać być Syzyfem…

    Już jako nastolatka miałam po dziurki w nosie ludzkiej głupoty – niestety, ale są ludzie, którzy lekko powiedziawszy grali mi na nerwach. Z takimi osobnikami nie chciałam mieć wiele do czynienia – postanowiłam dzielnie ich omijać, żeby i sobie, i im oszczedzić irytacji – oczywiście i jak to w życiu bywa zostałam z pewnością ukarana za moją zarozumiałość, że ja to taka mądra i pogardzam innymi… Zostałam skazana przez opatrzność, albo skazałam się sama na wykonywanie pracy, która nazywa się pięknie: obsługą klienta i odpowiadanie na całe serie głupich pytań, i powstrzymywanie się, żeby nie palnąć czegoś w stylu: „wiesz jesteś głupi jak but, przemyśl najpierw dokładnie czego chcesz i…

  • codziennosc
    Codzienność

    Myśli codzienne…

    Usiadłam na chwilę w lotosie – w jakim tam lotosie..? – tak naprawdę to nigdy nawet go nie spróbowałam wykonać – usiadłam więc po turecku, wypreżyłam mój obolały kregosłup i kark, dłonie położyłam na kolanach – wcale mi nie było wygodnie…., ale w tej pozycji podobno miało być wygodnie, żeby medytować…,hm…. Przymknęłam oczy i nie wiedziałam od czego mam zacząć. Zrobiło się błogo i sennie. Miałam pozwolić przepływać swobodnie myślom, nie odganiać ich a jednocześnie spróbować nie myśleć.