• Codzienność,  Zagubienie

    Chandra czy depresja?

    Nienawidziła chodzenia do lekarza. Czekania w zatłoczonej poczekalni, wdychania bakterii wydzielanych przez innych. Dlatego chodziła tam jak już musiała. Teraz stwierdziła, że musi. Od kilku miesięcy była potwornie zmęczona, ledwo powłóczyła nogami, zmuszała się do jakiegokolwiek najmniejszego ruchu, a poranne wstawanie z łóżka było dla niej gehenną i nie lada wyczynem. Rano budziła się jeszcze bardziej zmęczona niż kładła się spać dnia powszedniego, całe ciało bolało, głowa pękała. Zmuszała sią do wykonywania codziennych czynności, bo przecież była matką, żoną i pracownikiem. Ale nie cieszyło jej nic, absolutnie nic. Chodzenie do pracy było nielada wyczynem, domowe zajęcia koszmarem ale uśmiech przykleiła sobie do twarzy, by nie musieć spowiadać się domownikom z…

  • zmarnowanie zycia
    Codzienność,  Zagubienie

    Jak świadomie marnujemy swoje życie.

    Piątek, kochany piąteczek. Na ten dzień czekała bardzo długo. Już w poprzednim tygodniu zaplanowała, że zasłużyła na wcześniejsze wyjście z pracy. W końcu narobiła się nieźle przez ostatnie tygodnie będąc bardzo efektywną. Oczywiście powiadomiła wszystkich w miejscu pracy, że zamierzała urwać się wcześniej tego dnia,  by nie było potem, że przecież nie wiedzieli…. Rozplanowała sobie dokładnie co zrobi a co odpuści sobie tego dnia, uporządkowała wszysko, żeby zdążyć do 14.00 kiedy to  planowała iść do domu. – Jedziecie gdzieś, że chcesz iść wcześniej? -Nie, po prostu chcę mieć dłuższy weekend. Jestem bardzo zmęczona, czuję że potrzebuję odpoczynku. Ostatnio miałam strasznie dużo pracy. – Acha.. – jednak odpowiedzią był raczej pytający…

  • twoja pasja
    Codzienność

    Z pasją…

    Czy wiesz nadal co to jest pasja…? Kiedy byłaś mała/mały pedałowałaś z pasją na rowerze, chodziłaś po drzewach, albo szyłaś ubranka dla lalek. (przepraszam płeć męską, ale tym razem pisać będę w rodzaju żeńskim). Potem jako nastolatka zamierzałaś z pasją zmieniać na lepsze świat słuchając Imagine Johna Lenonna, obiecywałaś sobie nie budować zamków na piasku słuchając Lady Pank lub postanawiałaś z pasją być tak silna i niezwyciężona jak Rambo, nie mówiąc już o tym, że z pasją marzyłaś o wspaniałym mężczyźnie jak Don Johnson z Miami Vice… Z pasją postanawiałaś mieć wspaniałą pracę, wspaniały dom, wspaniałego męża, wspaniałe życie… A potem nagle coś się stało – pasja umarła, zapodziała się, zapomniała…

  • zagubienie
    Codzienność,  Zagubienie

    Obliczyć powierzchnię zabłoconego życia…

    Zagubienie, byłam zagubiona, na rozstaju dróg. Którą wybrać? Dokąd iść? A czy w ogóle była jakaś? Czy przede mną rozciągało się zabłocone, rozorane pole? Po co w nie wchodzić? Żeby pobrudzić sobie buty? Czy w ogóle wchodzić? A może zawrócić? Skąd miała wiedzieć co robić? Czy ktokolwiek jej tego nauczył? Nauczyła się dodawać i odejmować. Mnożyć i dzielić, obliczać powierzchnię kwadratu i trójkąta. I owszem, może to się przydać np, żeby teraz obliczyć jak duże było to zabłocone pole przed nnią, jak długo musiała przez nie iść. Może mogła też obliczyć objętość wody, którą potrzebowała do umycia potem butów… Ale czy to było najważniejsze?

  • syzyf
    Codzienność

    Jak przestać być Syzyfem…

    Już jako nastolatka miałam po dziurki w nosie ludzkiej głupoty – niestety, ale są ludzie, którzy lekko powiedziawszy grali mi na nerwach. Z takimi osobnikami nie chciałam mieć wiele do czynienia – postanowiłam dzielnie ich omijać, żeby i sobie, i im oszczedzić irytacji – oczywiście i jak to w życiu bywa zostałam z pewnością ukarana za moją zarozumiałość, że ja to taka mądra i pogardzam innymi… Zostałam skazana przez opatrzność, albo skazałam się sama na wykonywanie pracy, która nazywa się pięknie: obsługą klienta i odpowiadanie na całe serie głupich pytań, i powstrzymywanie się, żeby nie palnąć czegoś w stylu: „wiesz jesteś głupi jak but, przemyśl najpierw dokładnie czego chcesz i…

  • zaułki życia
    Codzienność

    Ślepe zaułki życia…

    W dzisiejszym społeczeństwie napotykamy na  inne problemy aniżeli w społeczeństwach  epoki kamiennej, epoki baroku, okresu powojennego czy nawet chociażby lat siedemdziesiątych. Człowiek dąży do doskonalenia życia, do tego, żeby żyło się łatwiej, bezpieczniej, wygodniej i co?  I w końcu zagania się w ślepy zaułek. Siebie, albo innych. Od wieków było tak, że jednemu było lepiej, innemu gorzej, jeden był chory i biedny, by inny mógł być zdrowy i bogaty. Ale może właśnie wtedy choroba bardziej szła w parze z biedota aniżeli z bogactwem.