dom_nad_morzem
Marzenia

Marzenia, które wyszły z mody

Gapiła się na swoje 39 świeczek na torcie – za rok stuknie jej czterdziestka i co?

Zacznie rozczulać się nad tym, że nie spełniła swoich marzeń, że nie stała się tym, kim chciała, że zboczyła, że – co ona w ogóle tutaj robiła, że miała być zupełnie gdzieś indziej???
No gdzie?
No nie tutaj….

Nie przed tym stołem, na którym stał ten tort i paliło się 39 świeczek…
Nie w tym mieszkaniu?
No chyba nie…

No miała cudownego małżonka, który zorganizował jej te urodziny – kupił tort, świeczki, zaprosił przyaciół….
Przyaciół? Aby na pewno? I czy to on miał być właśnie jej małżonkiem kiedy miała skończyć 39 lat, 40 lat….

Zawaliła sprawę.
Dlaczego?
Teraz miała szukać powodów??? Błędów? Złych wyborów???

Tak, nie wybierała dobrze – wiedziała to już od dawna. Ale oszukiwała się, że wszystko się po prostu staje, że ona nie ma możliwości wyboru. Że wszystko było gdzieś zapisane i je życie tak się toczyło… Bo tak było wygodnie.
Ale to nie prawda.

To ona sama dała się namówić na zupełnie inny kierunek studiów, niż ten który chciała – świadomie zrezygnowała z marzenia, bo wydawło jej się, że ta inna droga też była jej marzeniem.  – Nie była. Nigdy. Ale łatwiejsza droga w dostaniu się na studia była wtedy bardzie atrakcyjna niż spełnienie marzeń – bo marzenia można było zmienić, naciągnąć… – Nie można było, nie tak, by były prawdziwe…

To ona sama dała się wciągnąć w znajomość, która zawładnęła jej życiem – całkowicie. Podporządkowała ją sobie, uniecestwiła jej wolę i pokierowała przyszłością. I ona tak dawała się zwodzić i kierować, i może nawet manipulować? Bo ten ktoś był mądrzejszy, rozumnieszy, starszy….
Nie był….
Był tylko rewelacyjnie doskonałym manipulatorem, który zostawił ją na poboczu, kiedy przestała być potrzebna, stała się kulą u nogi…

Jak mogła tak się nabrać? Jak mogła być tak ślepa? Naiwna? Naiwna aż do bólu?

Ale skoro  już tam była to wymarzyła sobie, że będzie mieć tam dom – nad tamtym brzegiem gdzie w  błękitnym morzu odbijało się słońce, a złoty piasek przyjmował blask zabarwionego morzem nieba.
I co? Od dtamtej pory minęło 17 lat i nawet fundamentów tam nie postawiła. Całą tę budowę zamieniła w budowanie zamków na piasku.
A nawet teraz jeśli pojawiła się możliwość posiadania domu nad morzem, to miało to być inne morze, to miał to być inny piasek i inne niebo, nawet inne słońce – nie tamto – ze względów praktycznych. Piasek miał być też zamieniony na bardziej w głąb lądu ze względów finansowych.  A i ze względu na te same względy rezygnowała świadomie z widoku na morze.
To po co właściwie ten dom miał być jej skoro nie był jej od początku? A jaki miał być ten jej dom? Tak naprawdę to nigdy go w swoich marzeniach nie zobaczyła. Miał być biały, nad brzegiem błękitnego morza – nic po za tym…, więc…

Skoro nie pragnie się od życia rzeczy bardzo konkretnych otrzymuje się od niego półrozwiązania….

Skoro do końca nie wierzyła, że ten dom jest jej, to nie dosyć, że będzie nie taki, i nie w tym miescu, nie będzie nawet jej – będzie banku…, jak wszystko inne co miała, a  właściwie nie miała, bo przecież bank to posiadał. I mieszkanie, i samochód, nawet kwiaty w doniczkach na balkonie…. I pralkę, i telewizor…. – zadłużona była po uszy. Kredyt kredytem poganiał – i ona na to się godziła tylko dlatego, że inaczej nie miałaby dzisiaj niczego….
Nie miałaby nic mając 39 lat… – wstyd, czy trend życia na kredyt? Kłamstwa banków, manipulacje mediów. A może nieudolność w pokierowniu swoim życiem…?

To w końcu ona wybrała tego męża a nie innego, to w końcu ona zdecydowała się stamtąd wyjechać, to w końcu ona sama zdecydowała się na rozwód, po to by zostać samotną matką. To w końcu ona sama wybrała pracę, w której się źle czuła, to w końcu ona sama podcięła sobie skrzydła, bo po co miała się szarpać po trzydziestce, skoro miała dach nad głową i jedzenie, które można było włoży do garnka….

A marzenia?
One i tak były stare – może nawet już niemodne…
Czy dlatego je zostawiła?
Dlatego, że skakała z tortu na tort każdego roku i nigdy nie wyobraziła sobie jak ma smakować tort na jej czterdzieste urodziny, na jakim stole ma stać.  przykrytym jakim obrusem. W jakim domu, na jakiej plaży, nad jakim morzem. Nie poczuła nigdy słońca, które miało grzać w dzień jej urodzin, nie poczuła ziarnek piasku, po którym miała stąpać, nie wyobraziła sobie koloru morza. nie posmakowała tortu i nie spojrzała nigdy na swój dom od strony morza. Nie wiedziała jaki był – czy duży, czy mały, czy podłogi miały być w drewnie, czy marmurze, czy woda w basenie chłodna czy przeźroczyście czysta?
Nie wiedziała…

Więc dostała od życia prezenty wybrane przez życie, nie przez nią – te już niemodne, z wyprzedaży, a nie z listy jej marzeń, która od dawna leżała gdzieś zapomniana….

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *