• czarnosc
    Codzienność,  Zagubienie

    Bo mama mnie nie kochała*część 3

    Przeczytaj poprzedni odcinek, żeby wiedzieć o co chodzi. Jest TUTAJ ______________________________________ Czy można przeczytać książkę jednym tchem? Tak na wdechu? Dojechać do końcowego przystanku nie zauważywszy, że przegapiło się własny? Usiąść na schodach przed domem i czytać aż do zmierzchu tylko dlatego, że nie miało się wolnej ręki, żeby otworzyć drzwi? A potem siedzieć w domu i czytać, i czytać nie zwracając uwagi na mijający czas…, chłonąć słowa – bolesne, i gnieść w duszy ból razem z bohaterką…? Dlaczego? By odnaleźć tam odrobinę siebie? Może. Ale tak naprawdę to nie odnajdywała…, choć chciała – dla potwierdzenia własnej marności – nie mogła, tam jej nie było – inaczej okłamałaby się jeszcze…

  • trwanie w mgle
    Codzienność,  Zagubienie

    Bo mama mnie nie kochała*część 2

    Przeczytaj część pierwszą TUTAJ, by zrozumieć historię. _______________________________________ Musiała przeprosić… Czuła taką potrzebę, wręcz pożądanie. Inaczej nie da jej ta myśl spokoju. Stała przed drzwiami pisarki i przygotowywała się do naciśnięcia dzwonka. Przygotowywała się, bo był to cały proces, przez który musiała przejść, który chciała przejść a jednak obawiała się nieznanych konsekwensji… Jeśli naciśnie na dzwonek to, albo będzie miała okazję przeprosić i przeprosiny zostaną przyjęte w pozytywny sposób, albo zostanie zbeszczeszczona, że zakłóca czas głupotami. Jeśli nie naciśnie dzwonka to będzie miała nieczyste sumienie, że tak źle myślała o swojej sąsiadce. Ale właściwie to nikt o tym się nie dowie…. , bo nikomu nie mówiła, co myślała więc nikt jej…

  • Codzienność,  Zagubienie

    Chandra czy depresja?

    Nienawidziła chodzenia do lekarza. Czekania w zatłoczonej poczekalni, wdychania bakterii wydzielanych przez innych. Dlatego chodziła tam jak już musiała. Teraz stwierdziła, że musi. Od kilku miesięcy była potwornie zmęczona, ledwo powłóczyła nogami, zmuszała się do jakiegokolwiek najmniejszego ruchu, a poranne wstawanie z łóżka było dla niej gehenną i nie lada wyczynem. Rano budziła się jeszcze bardziej zmęczona niż kładła się spać dnia powszedniego, całe ciało bolało, głowa pękała. Zmuszała sią do wykonywania codziennych czynności, bo przecież była matką, żoną i pracownikiem. Ale nie cieszyło jej nic, absolutnie nic. Chodzenie do pracy było nielada wyczynem, domowe zajęcia koszmarem ale uśmiech przykleiła sobie do twarzy, by nie musieć spowiadać się domownikom z…

  • zmarnowanie zycia
    Codzienność,  Zagubienie

    Jak świadomie marnujemy swoje życie.

    Piątek, kochany piąteczek. Na ten dzień czekała bardzo długo. Już w poprzednim tygodniu zaplanowała, że zasłużyła na wcześniejsze wyjście z pracy. W końcu narobiła się nieźle przez ostatnie tygodnie będąc bardzo efektywną. Oczywiście powiadomiła wszystkich w miejscu pracy, że zamierzała urwać się wcześniej tego dnia,  by nie było potem, że przecież nie wiedzieli…. Rozplanowała sobie dokładnie co zrobi a co odpuści sobie tego dnia, uporządkowała wszysko, żeby zdążyć do 14.00 kiedy to  planowała iść do domu. – Jedziecie gdzieś, że chcesz iść wcześniej? -Nie, po prostu chcę mieć dłuższy weekend. Jestem bardzo zmęczona, czuję że potrzebuję odpoczynku. Ostatnio miałam strasznie dużo pracy. – Acha.. – jednak odpowiedzią był raczej pytający…

  • zagubienie
    Codzienność,  Zagubienie

    Obliczyć powierzchnię zabłoconego życia…

    Zagubienie, byłam zagubiona, na rozstaju dróg. Którą wybrać? Dokąd iść? A czy w ogóle była jakaś? Czy przede mną rozciągało się zabłocone, rozorane pole? Po co w nie wchodzić? Żeby pobrudzić sobie buty? Czy w ogóle wchodzić? A może zawrócić? Skąd miała wiedzieć co robić? Czy ktokolwiek jej tego nauczył? Nauczyła się dodawać i odejmować. Mnożyć i dzielić, obliczać powierzchnię kwadratu i trójkąta. I owszem, może to się przydać np, żeby teraz obliczyć jak duże było to zabłocone pole przed nnią, jak długo musiała przez nie iść. Może mogła też obliczyć objętość wody, którą potrzebowała do umycia potem butów… Ale czy to było najważniejsze?