Bo mama mnie nie kochała*część 3

Przeczytaj poprzedni odcinek, żeby wiedzieć o co chodzi. Jest TUTAJ
______________________________________

Czy można przeczytać książkę jednym tchem? Tak na wdechu?

Dojechać do końcowego przystanku nie zauważywszy, że przegapiło się własny? Usiąść na schodach przed domem i czytać aż do zmierzchu tylko dlatego, że nie miało się wolnej ręki, żeby otworzyć drzwi?
A potem siedzieć w domu i czytać, i czytać nie zwracając uwagi na mijający czas…, chłonąć słowa – bolesne, i gnieść w duszy ból razem z bohaterką…?

Dlaczego? By odnaleźć tam odrobinę siebie? Może.
Ale tak naprawdę to nie odnajdywała…, choć chciała – dla potwierdzenia własnej marności – nie mogła, tam jej nie było – inaczej okłamałaby się jeszcze bardziej niż do tej pory….

… był szary wrześniowy dzień kiedy w szkole ktoś palnął mnie w głowę i nazwał bękartem. „Bo bękarty nie mają rodziców i mieszkają w instytucjach!” Bękart, instytucja? – Co to za słowa? Rodzice? Nie wszyscy mieli rodziców – czasami rodzice umierali.., czasami przychodzili w niedzielę…, czasami ich nie było…
Zawsze tak było, że ich nie było, nie miałam rodziców – nigdy. Nikt do mnie nie przychodził. I co z tego? Tak po prostu było… I tyle.

„Co to znaczy bękartem? – zapytałam po szkole dyżurującą opiekunkę. „To trudne słowo, nie potrafię go ci wytłumaczyć, czasami nie da się zrozumieć niektórych słów”. „Czy ja jestem bękartem?” „A dlaczego miałabyś być?” „Tak powiedział ktoś w szkole. I że bękarty mieszkają w instytucjach… Czy nasz dom to instytucja?” „Ludzie bez serca mogą nasz dom tak nazywać, ale ci, co mają serce nazywają go Domem dziecka”. „Ale bez serca nie można żyć…, a on żyje – chodzi do mojej klasy” „No można żyć  czasami – to też jest trudne – może innym razem będzie mi łatwiej to wytłumaczyć…, bo czasami jest trudno…, to jego to nie życie, trzeba mieć serce by móc naprawdę żyć.”

 

Wyobraziła sobie natychmiast szare ściany Domu dziecka, żelazne łóżka, twarde krzesła, kwieciste zasłony i brudną wykładzinę podłogowa. Zimne opiekunki i obiad z wielkiego garnka. Hałas, wspólne śpiewy przy pianinie i zajęcia obowiązkowe – żeby zabić czas, żeby ukulturalnić, nauczyć, przygotować do życia, zapomnieć….
Więc ona była z domu dziecka?
Nie miała rodziców?
Jak to można nie mieć rodziców?

…bękart, okularnica, grubas… – gdyby tak można było mieć w szkole jeden dzień bez tych słów… to byłoby całkiem dobrze. Lubiłam szkołę, można się tam było fajnych rzeczy dowiedzieć. Bo  wiedziałam, że jak się nauczę pisać i czytać to będę mogła pojechać autobusem dalej, zobaczyć inne miasta, spotkać ludzi z sercem… Bo w innych miastach ludzie na pewno znali inne słowa i nie nazywali domów – takich jak ten, w którym mieszkałam instytucją….
Ale jak się było starszym to pewnie też się serce dostawało, bo wszyscy dorośli w szkole byli dla mnie mili. Tylko dzieci nie, ale one nie miały jeszcze serca…, widocznie serce dostaje się później…, może najpierw trzeba skończyć szkołę – więc postanowiłam ją skończyć…
  Dostanę wtedy serce i sama nie będę nikogo nazywać bękartem. Pojadę też do innego miasta – do innych ludzi…

Jak można nazywać dziecko bękartem? Czy nikt  w tej szkole nie wytłumaczył szarańczy dlaczego ona nie miała rodziców? Dlaczego trafiła do domu dziecka? Może zginęli w wypadku samochodowym? Może lotniczym? Może umarli na raka? Może?
Jak można żyć bez rodziców? Czy czuje się pustkę? Strach? Co się czuje? Samotność? Jak? Ona też czuła się sama, mimo iż rodziców miała… Może to tak samo? Biedne dziecko….

…tak łatwo było zapamiętać te, właśnie te słowa – bo powtarzane niemal każdego dnia na dzień dobry w szkole.
Na początku było źle – chciałam krzyczeć, chciałam bić, chciałam powyrywać języki, powydrapywać oczy, ale nie zrobiłam tego. Szłam tylko potem po szkole do naszej „instytucji”, zaszywałam się w kącie i płakałam…. Nikt nic nie widział – było tam tyle innych dzieci. Nikt nie słyszał – był taki hałas. Nikt się nie przejmował – bo czasu na to nie starczało… Więc nikt nie pytał – nie musiałam odpowiadać.
… ale następnego dnia szłam znowu do szkoły, bo wiedziałam, że pewnego dnia nauczę się tam, co zrobić, żeby dostać serce i móc stąd wyjechać. Szkoła była jedynym miejscem, w którym mogłam się tego nauczyć…
Potem przestałam słyszeć…. Nauczyłam się słuchać paplaniny koleżanek, ich śmiechu – tak, sama też się z nimi śmiałam. Wtedy było łatwiej, czas płynął szybciej, mijały lata – już niedługo może mogłam dostać serce i wyjechać stąd – na zawsze…

Pewnego marcowego deszczowego dnia otoczyła mnie w rogu boiska szkolnego grupka chłopaków. Przestraszyłam się, bo wiedziałam, że chcieli mi znowu dokuczać. Zawsze tak robili…
„I co? Dlaczego mieszkasz w instytucji a nie w normalnym domu?” Nie odpowiedziałam, nie chciałam odpowiadać. „Bo nie masz rodziców, bo jesteś bękartem, bo twoja mama cię zostawiła. Tak, zostawiła cię, bo kto by chciał bękarta? Kto by chciał grubą okularnicę? No kto? Nikt! Dlatego cię mama zostawiła, zostawiła cię, bo cię nie kochała!!!!”

Nie pamiętam co się wtedy stało, wiem tylko, że biegłam, biegłam przed siebie ile sił w nogach. Uciekałam w strachu, przerażeniu i sama nie wiem jeszcze czym. A za mną biegły słowa: ” bo mama cię nie kochała” Chciałam uciec, dalej i dalej, i dalej ale słowa mnie goniły, dreptały tuż za mną, popychały mnie, przewracały…
Potem nie pamiętam, nie wiem czy udało mi się uciec, nie pamiętam, zrobiło się tylko czarno, potem ciepło, potem zimno.
A potem tylko anioły zaśpiewały nade mną: „bo mama cię nie kochała….”

 

Ciąg dalszy jest TUTAJ.

Iwona

Iwona

  • http://annakostro.pl/ Anna

    Ale, co ciekawe, takie dzieci zawsze kochają swoją mamę. A przynajmniej tak myślą, gloryfikując ją w swoich wyobrażeniach.

    • http://www.kowal-swojego-losu.pl/ Iwona

      Miłość może obajwiać się w różnych formach… Jesteśmy tak różni, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy…

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100003452531066 Akane

      Agnieszka – Hehe a ja w Paryżu na środku ruchliwego pcaylku tez zostwiłam torbę ze sprzętem i dokumentami wrf3ciłam za jakieś 10-15 min i była heheh mf3j Anioł Strf3ż jej pilnował

    • http://www.kowal-swojego-losu.pl/ Iwona

      I tak właśnie powinno być! Super!

  • Pingback: Bo mama mnie nie kochała*część 4 | kowal-swojego-losu()