trwanie w mgle
Codzienność,  Zagubienie

Bo mama mnie nie kochała*część 2

Przeczytaj część pierwszą TUTAJ, by zrozumieć historię.
_______________________________________

Musiała przeprosić…
Czuła taką potrzebę, wręcz pożądanie. Inaczej nie da jej ta myśl spokoju.

Stała przed drzwiami pisarki i przygotowywała się do naciśnięcia dzwonka. Przygotowywała się, bo był to cały proces, przez który musiała przejść, który chciała przejść a jednak obawiała się nieznanych konsekwensji…

Jeśli naciśnie na dzwonek to, albo będzie miała okazję przeprosić i przeprosiny zostaną przyjęte w pozytywny sposób, albo zostanie zbeszczeszczona, że zakłóca czas głupotami.

Jeśli nie naciśnie dzwonka to będzie miała nieczyste sumienie, że tak źle myślała o swojej sąsiadce.
Ale właściwie to nikt o tym się nie dowie…. , bo nikomu nie mówiła, co myślała więc nikt jej nie osądzi. A jej samej przejdzie może z czasem i życie powróci do normalnego trybu…
Do normanego trybu….

Czy aby na pewno chciała wracać do normalnego trybu? Trybu, który ją tłamsił, ograniczał,  przytłaczał? Już od tak wielu lat? Wpadła w marazm, w codzienność, szarość – beznadziejność… Chyba nie chciała już tam być. Inni żyli przecież zupełnie inaczej…

Podniosła palec wskazujący na wysokość własnego nosa. Naciśnięcie tego małe guziczka mogło wiele zmienić…

Nie.

Może lepiej spotkać ją przypadkiem na ulicy zamiast dzwonić do drzwi…? – Będzie bardziej naturalnie…
– Oj, przepraszam. Właściwie to się nie znamy, ale ja mieszkam tu po drugiej stronie ulicy więc jesteśmy sąsiadkami. I ja tak przy okazji chciałam przeprosić….

Nie, chyba nie.

Może by poszukać jakiejś księgarni, w której podpisuje książki i tam zajrzeć? Powiedzieć, że czytała, że zrobiła na niej straszne wrażenie, że nie sądziła, że tak można żyć jako dziecko a potem i tak mieć szczęście w życiu i być kimś. Wtedy pisarka nie będzie wiedziała kim ona jest i w razie gdyby się obruszyła to można zniknąć, uciec z tamtego miejsca. A sumienie pozostanie czyste, że coś jednak z tym zrobiła….

A właściwie to po co przepraszać? Przecież właściwie to ona nic nie powiedziała, tylko pomyślała…
Zawracać głowę obcemu człowiekowi? Po co chodzić kombinować? Lepiej zostać w domu i się nie narażać innym…

Pożądanie osłabło – uspokoiła je potokiem własnych myśli, które nakierowała tak, by pasowały jej samej. By odpowiadały jej życiu…
Bo po co więcej? Było przecież dobrze jak było – miała dach nad głową, pracę.  A to, że inni mieli lepiej? No cóż – takie jest życie…

Ach, dlaczego nie mogła wyjść z tej mgły? Dlaczego się bała?
Dlatego, że jej dzieciństwo nie było łatwe – myślała. Ale właściwie było chyba trochę łatwiejsze niż innych, choć mama i jej nie kochała….
Dlatego to wszystko: bo mama jej nie kochała….

Ciąg dalszy następuje TUTAJ…

Facebook Comments

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *