Bezgraniczna potęga niemocy…

I po co mam to robić skoro i tak nie mam na to dużego wpływu…?
Mój głos i tak nie ma żadnego znaczenia…
Cokolwiek zrobię i tak to niewiele zmieni….
Każda moja akcja i tak okazuje się w końcu walką z wiatrakami…
Cokolwiek zrobię i tak ginie w przestrzeni…
Nikt tego nie zauważa, nikt nie zwraca uwagi, nikt nie bierze do serca…
Więc po co?
Więc po co w ogóle zacznynać?

Tak naprawdę to jest tylko nasze limitujące przekonanie – jedno z wielu. Bo jeśli tak sądzimy, to sądzimy na pewno także inaczej w podobnych kategoriach.
Czepiamy się tego, że nikt nie docenia nas, kiedy tego docenienia oczekujemy, ale nie widzimy zachwytu w oczach innych , kiedy pochłonięci jesteśmy innymi sprawami.
Obrażamy się kiedy to nasze rodzeństwo zamiast nas otrzymuje pochwałe od rodziców, nie widzimy natomiast uśmiechu na ustach matki kiedy po raz pierwszy udaje nam się zawiązać sznurowadła…

Widzimy tylko te słabsze strony wszystkiego i na nich koncentrujemy się przez resztę swojego życia.
Po co więc wysilać się z wypracowaniem skoro iksińska jest najlepsza w klasie i to ona na pewno dostanie pochwałę?
Po co wysilać się w pracy skoro szef i tak nic nie widzi, bo gada ciągle przez telefon?
Po co pisać książkę skoro i tak nikt jej nie wyda?
Po co wynajdować żarówkę skoro ona i tak nie zaświeci….?
Po co podziwiać różowe niebo skoro i tak są na nim chmury?

A żarówka jednak zaświeciła, po wileu próbach zaświeciła, bo Edison nie znał lub nie chciał znać i nie poddał się potędze niemocy.
Po prostu nie dał się jej, zlekceważył ją, nie zauważył, nie usprawiedliwiał się jej możliwością istnienia….

A jeśli ona cię tak poteżnie obezwładniła, że nie dajesz sobie z nią rady odkryj, w którym miejscu ukrywa się ona w twoim ciele, w którym miescu ściska cię, kiedy o niej sobie pomyślisz… A potem rozluźnij się, weź głęboki oddech i uwonij ją z siebie wraz z wydechem, weź jeszcze jeden wdech i wypuść ją  z twego ciała, wydmuchaj, oczyść swój organizm z jej toksyczności.

A potem napisz to wypracowanie, zrób dobrą robotę w pracy, napisz tę książke i wynajdź twoją żarówkę.
Spójrz na różowe niebo i nasyć się jego pięknem, uśmiechnij się.
I z tym uśmiechem na twarzy nie pozwól, by bezgraniczna niemoc zawładnęła kiedykolwiek ponownie twoim duchem.

 

Iwona

Iwona

  • http://za-woalka.blogspot.com/ Alicja

    Różowe niebo bez jednej chmurki nie ma nawet połowy swojej urody.

    • http://www.kowal-swojego-losu.pl/ Iwona

      Byle to nie była czarna chmura Alicjo:)