• załamanie nerwowe
    Codzienność

    Załamać się nerwowo i wyjechać do Tajlandii.

    – Czytałaś w gazecie o tej kobiecie co się wypaliła, a potem wyjechała do Tajlandii? – Nie. – Jej mąż też, wpadł tak mocno, że nie pamiętał nawet, jak się nazywa. Sprzedali wszystko, dosłownie wszystko: dom, żaglówkę i wyprowadzili się do Tajlandii. Mieszkali tam kilka lat, a teraz ona mieszka na Rodos i sprzedaje swoje kursy internetowe.   – Aaa…, teraz jak mówisz Grecja i kursy to wiem już co to za jedna. Czytałam o niej jakiś czas temu na jakimś portalu. Ona nazywa się samą internetowym nomadą, czy czymś podobnym. – No właśnie. – Taka ucieczka to coś, ale ja bym tak nie chciała, nie do Tajlandii w każdym…

  • Cud
    Codzienność

    Żeby stał się tak jeden cud…

    Otworzyła oczy, no tak, znowu tutaj była, w tym jej cholernym życiu… Te zielone łąki to był tylko sen. A rzeczywistością była ciągła niemoc i bezradność codziennego życia. Te same tapety, te same firanki, ten sam dzień… no właśnie,  jaki to właściwie był dzisiaj dzień? Sobota? Niedziela? Jakieś święto? Nie… Godzina? Przecież musiała iść do pracy… Godzina?  6.20.  I po jasną cholerę tak wcześnie się obudziła? Mogła pospać przecież jeszcze 10 minut… Skoro nic nie zmieniło się przez tę noc, to mogła jeszcze zostać w marzeniach…. Ach, żeby stał się tak jakiś cud… Tylko cud mógł ją uratować, zmienić jej życie na lepsze. Na jakie? Na lepsze. Ale jakie lepsze?…

  • Codzienność

    Narzekaj i żyj.

    Popatrzyła w niebo – było tak przerażająco błekitne, że aż bolały oczy. Czyste i świeże, zimne swoim jesiennym wczesnym porankiem i głebokie w swojej przestrzeni. Słońce roziskrzało jego krawędzie nad drzewami i aż chciało się krzyczeć, że życie było piękne w ten chłodny, jesienny poniedziałkowy poranek. W błekitność i satynowy połysk tegoż niebia wdarł się samolot – pasażerski, duży, mięsisty – potrafiła rozróżnić jego kolory i odgadnąć linie lotnicze. Tak, co trzy minuty lądował samolot na pobliskim lotnisku, a zanim tam wylądował przelatywał nad ich głowami… Dopiero gdy się wpatrzyła w tego żelaznego ptaka, usłyszała monotonny, daleki szum silników… – niesamowite jak taki olbrzym mógł utrzymać się w powietrzu swoją…

  • Codzienność,  Zagubienie

    Bezradność

    Zawsze była taka mądra i do przodu – niepoprawna optymistka śmiejąca się szeroko do świata każdego dnia…. Aż i ją dopadło w końcu – niemoc, bezradność – bo świat dookoła niej zaczynał się walić, a ona nie miała na to, żadnego wpływu. No właśnie – skoro nie miała wpływu, skoro nic nie mogła zrobić to po co miała się martwić… Nie chodziło o martwienie – mogła to obejść – chodziło o to, że imperium, które wokół siebie budowała, które miało być oazą jej spokoju i szczęścia ktoś inny powalił w gruzy – swoją nieodpowiedzialnością, swoim egoizmem, swoją własną słabością…. A ona sama była tego częścią, więc upadła i ona…. Na…

  • Wybory
    Codzienność,  Wybory

    Ja wiem…

    –  Wiem, ja to wszystko wiem, bardzo dokładnie, na pamięć, na wylot, przerabiam to od ponad dwudziestu lat… –  Więc? Jaki jest problem skoro wiesz? –  Bo mi nie wychodzi… –  Od ponad dwudziestu lat? –  No właśnie… –  Nie zastanawaiałaś się nad tym, dlaczego ci tak długo nie wychodzi skoro wszystko wiesz? –  Bo życie jest takie podłe, teoria teorią, a życie życiem. –  Ale są tacy, którym wychodzi. –  Ach, oni po prostu mają szczęście.. –  A ty pecha. –  No właśnie… –  I ty w to wierzysz? –  W co? –  No, że masz pecha. –  Nie muszę, przecież to oczywiste, przecież to widać… –  A może…

  • Jeyzki obce w wyborach
    Codzienność,  Wybory

    Bo się uczepiła jak rzep psiego ogona…

    Bardzo się cieszyła, że w końcu będzie miała angielski w szkole. Do tej pory mogli się uczyć tylko rosyjskiego, a angieleski był dopiero w szkole średniej. I teraz nadszedł jej czas… Zwłaszcza, że nauczyciel był fantastyczny, dobrze i interesująco uczył i wszyscy go lubili. Już podczas wakacji Ania rozłożyła książki i czytała, uczyła się słówek… Po dwóch tygodniach po rozpoczęciu nauki dostali inną nauczycielkę, która sama przyznała, że angielskiego za dobrze nie umiała…., po kilku miesiącach dostali inną nauczycielkę, która gadała trzy po trzy i… czy ja wiem, czy to był angielski…. ? Potem ktoś powiedział: „Po co uczyć się języków obcych, niedługo będę takie maszynki, co się będzie nosić…

  • Myśl pozytywnie
    Codzienność,  Prawo przyciągania,  Szczęście

    Wybierz pozytywne myśli.

    Kiedy czujesz się źle, kiedy wszystko wali się i pali masz tylko jedno wyjście by poczuć się lepiej – poczuć się lepiej. I tylko ty możesz o tym zadecydować, tylko ty. To trudne, to niemożliwe…. Tak, to trudne, ale nie niemożliwe. Masz powody, żeby czuć się źle. Tak. Ale nadalal jest to tylko twój wybór czy chcesz czuć się dobrze, czy źle. Cała twoja siła zmiany na lepsze jest tu i teraz razem z tobą. Tak jak masz powody czucia się źle poszukaj powodów czucia się dobrze – one są, obok ciebie, są na pewno… Nie widzisz ich? Tylko ty możesz je zobaczyć, bo tylko ty wiesz, co czyni się…

  • Pieniadze
    Codzienność,  Marzenia,  Szczęście

    Pieniądze nie rosną na drzewie a suknia nie zdobi człowieka….

    Ile razy słyszałaś te słowa w swoim życiu? Dwa, dziesięć razy? Dwadzieścia? I pewnie słyszysz nadal… – są jak  nieudolne usprawiedliwienia z dawnych komunistycznych czasów… Usprawiedliwienia, wymówka – paluszek czy główka… Ile razy usłyszałaś od swojego ojca „Nie jestem Rockefellerem”  kiedy chciałaś, by rodzice ci coś kupili? Kiedy chciałaś coś tak bardzo, że aż duszę ściskało… – nie dostałaś…, bo nie byliście Rockeffelerami – nie jesteście nadal… Dwa, dziesięć razy? Dwadzieścia? A teraz pewnie ty mówisz to swoim dzieciom…. I je programujesz, by uważały, że pieniądze są trudne do zdobycia… Nie jesteś Rockeffelerem, Pieniądze nie rosną na drzewie. Pieniądze szczęścia nie dają. I lepiej być uczciwym niż bogatym. Bo bogaci…

  • jesteś jak cebula
    Codzienność,  Zagubienie

    Jesteś jak cebula…

    … obrastasz w nowe warstwy przez całe swoje życie i jesteś coraz dalej i dalej od swojego zarodka – od swojego prawdziwego ja…. Rośniesz w nowe doświadczenia, nauki, zasady…, przyjmujesz nowe nawyki, przyzwyczajenia – niekoniecznie ci potrzebne…, zbierasz wartości i moralności – nakładasz na swoje barki – rośnie ci wypchany garb – jak cebuli… .. robisz się z czasem pękata i niezgrabna, ledwie się możesz ruszać z nadmiaru doświadczeń i wzorów zachowań – może łatwiej ci się pokulać.., ale nie zdejmujesz z siebie żadnej warstwy, bo przecież dobrze mieć doświadczenia, dobrze mieć z sobą wartości – dobre czy złe…, bo inaczej przestaniesz być sobą…     A kim ty naprawdę…